Słońce chyliło się już ku zachodowi. Dla normalnych ludzi ten dzień wydawał się całkiem
zwyczajny, lecz nie dla pewnej dziewczyny. Zdyszana uciekała nieoświetloną,
ponurą uliczką. Jak można się domyślić nie uciekała bez powodu. Gonił ją
wysoki, dobrze zbudowany, ciemnowłosy mężczyzna.
Po pewnym
czasie, dziewczyna o włosach niczym mleczna czekolada i brązowych oczach
odwróciła się. Zauważyła, że nieznajomy ją dogania. Błyskawicznie spróbowała
przyspieszyć tępa, jednak nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Gdy tylko skręciła w
boczną alejkę rzuciła się w krzaki. Po chwili zza rogu wyłonił się facet. Nie
dał się zmylić, szybko dostrzegł dziewczynę. Jedną ręką podniósł ją i postawił
na nogach. Jej sylwetka ani trochę nie dorównywała napastnikowi. Ledwo co dosięgała mu do ramion, była o wiele
drobniejsza.
-Teraz już
mi nie uciekniesz – wypowiedział niezmiernie uradowany.
Kaitlyn
Johnson zerwała się z łóżka, jej tętno było przyspieszone.
-To był tylko sen - powiedziała sama do siebie, próbując się uspokoić.
Spojrzała na zegarek, dochodziła godzina siódma. Gwałtownie wstała z łóżka i szybko zaczęła zbierać się do szkoły.
Spojrzała na zegarek, dochodziła godzina siódma. Gwałtownie wstała z łóżka i szybko zaczęła zbierać się do szkoły.
Gdy
tylko zbiegła na dół w kuchni natknęła się na swoją mamę Jennifer, krótkowłosą, wysoką, ciemną brunetkę.
-Kaitlyn mówiłam ci żebyś chodziła szybciej spać! Pospiesz się trochę bo nie zdążysz do szkoły
-Jeśli będziesz mi przeszkadzała to napewno się
spóźnię – burknęła pod nosem ale mama i tak ją usłyszała i powiedziała – No to
chodź, podwiozę cię.
Dojeżdżając
już do szkoły pani Johnson zaczęła niepewnie rozmowę.
-Słuchaj
kochanie muszę zostać dzisiaj dłużej w pracy, a więc jak przyjdziesz do domu to
na stole zostawiłam ci piętnaście funtów, żebyś zamówiła sobie coś do jedzenia jak będziesz głodna.
-Znowu?!
Mamo to już czwarty dzień z rzędu! Powinnaś się zwolnić.
-Idź już, za chwile jest dzwonek. Porozmawiamy wieczorem.
Zatrzaskując drzwi dziewczyna podążyła w kierunku
szkoły. Przez cała drogę myślała o swojej mamie, której ostatnio coraz bardziej
jej brakuje. Jej mama pracuje w marketingu i cały czas jest zajęta a tata umarł
jak była mała.
Myśli te przerwał jej dzwonek dochodzący ze szkoły. Szybko
wbiegła po schodach, a potem do wnętrza szkoły.
Lekcje
przebiegały tak jak zwykle. Właśnie kończyła się ostatnia lekcja, kiedy to pani
od angielskiego zadała pracę domową, która polegała na napisaniu historii
swojej rodziny.
-Prace trzeba zrobić na jutro- dodała pani
Hemmings.
Kaitlyn
po powrocie do domu udała się do swojego pokoju, gdzie wzięła się za pisanie
wypracowania.
Historia mojej rodziny
Rodzice mojej mamy poznali się, podczas zbierania wiśni na jednej z angielskich wsi. Niedługo potem George Gray i Eleonor Smith pobrali się w Katedrze Świętego Pawła w Londynie - mieście, w którym postanowili spędzić resztę swojego życia. Tutaj również urodziła się moja mama Jennifer Gray oraz jej brat David.
Na osiemnastych urodzinach swojej koleżanki mama poznała mojego tatę Paul'a Johnson'a..
Dziewczyna przerwała pisanie. Uświadomiła sobie, że w ogóle nie zna swojego ojca. Postanowiła pójść poszukać jakiś informacji. Jedyne miejsce, które wpadło jej do głowy to strych, którego nadmiernie się bała. Gdy była mała kuzyni opowiadali jej straszne historie o duchach, atakujących dzieci. Pomimo, że już nie wierzyła w takie bzdety niechętnie tam poszła. Już na początku drzwi tak jak w każdym horrorze zaskrzypiały. Lekko zajrzała do środka. Niestety nie mogła się tam niczego dopatrzeć. Weszła nieco dalej, aby zapalić światło, jednak później tego żałowała. Strych wyglądał jakby nie był sprzątany od wieków. Ściany, które niegdyś pokrywała zielona farba teraz są szare jak popiół. Podłoga w ogóle nie nadaje się do chodzenia, a sufit wygląda jakby zaraz miał się zawalić. Nie wiedziała, że w domu ma aż tak zaniedbane pomieszczenie. Ostrożnie podeszła do jednej z szafek i zdmuchnęła z niej kurz. Na półce wśród sterty papierów znalazła teczkę z inicjałami PJ. Zajrzała do niej i przez kilka minut szukała tam czegoś, co mogłoby przydać się do jej pracy domowej. Jednak nie miała za dużych nadziei na znalezienie jakichkolwiek danych. Po śmierci taty, mama spaliła wszystkie dokumenty dotyczące jego życiorysu. Jedyne co zostało to wyniki sekcji zwłok. Pomimo, iż wiedziała, że nic w nich nie znajdzie zerknęła na nie. Była świadoma tego, że jej tata został postrzelony, podczas pewnego zlecenia od policji, lecz czasami w to nie wierzyła. Wciąż miała nadzieje, że on nadal gdzieś tam jest, ale musi się ukrywać. Wieczorem przed snem zawsze wyobrażała sobie jak go odnajduje i razem wracają do domu. Odkładając rzeczy na swoje miejsce z teczki wyleciało zdjęcie. Podniosła je i spojrzała kto na nim jest. Facet na fotografii wyglądem nieco przypominał jej ojca, również był łysy i umięśniony jednak to nie był on. Miał stanowczo za krzaczaste brwi.
-Już
jestem – z korytarza dobiegł ją krzyk mamy. Kaitlyn szybko schowała zdjęcie do kieszeni
i podążyła w kierunku drzwi. Wszystko poszłoby dobrze gdyby nie to, że zapomniała
o podziurawionej podłodze. Nagle poleciała jak długa i wylądowała tuż u stóp
matki.
-Po
co tutaj przychodziłaś skarbie? Mówiłam ci, że to niebezpieczne miejsce i można zrobić sobie jaką krzywdę jak
się nie uważa.
-Tak
po prostu. Chciałam zobaczyć to miejsce, dawno tu nie byłam.
Aby
uniknąć dalszych pytań Kaitlyn pospiesznie poszła do swojego pokoju. Nie miała
pojęcia dlaczego nie chciała powiedzieć swojej mamie prawdy. Może bała się, że źle
na to zareaguje.
Kiedy
tylko doszła do swojego pokoju z powrotem usiadła się przy biurku, lecz zanim
podjęła dalsze pisanie przeanalizowała zdjęcie, które znalazła. Ten facet nie
wyglądał raczej na żywego. Kaitlyn, która miała skłonności mówienia samej do
siebie powiedziała.
-Na
pewno pomyliły im się zdjęcia. Pewnie
mama już dzwoniła w tej sprawie. Przecież w kostnicy mają więcej ciał nie tylko
jedno. Tak,
to musi być to.
Nie
zastanawiając się ani sekundy dłużej poszła pod prysznic, aby chwile odpocząć
od myślenia. Po wyjściu z łazienki ponowiła pisanie wypracowania. Ponieważ nie
znalazła na strychu żadnych informacji postanowiła wymyślić nieco dalszą
historię jej rodziny. Nie zajęło to dużo czasu. Gdy tylko skończyła pisanie
zmęczona dniem Kaitlyn położyła się spać.
Super, naprawdę ciekawe! Czekam na kolejny rozdział . :D
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe i trzymające w napięciu wydarzenia =D
OdpowiedzUsuńczekam na dalsze rozdzialy =D
Zapowiada się ciekawie *-* Czekam na kolejny rozdział :D
OdpowiedzUsuńDziękujemy to dla nas na prawdę wiele znaczy <e Już zaczęłyśmy pisać następny rozdział :-)
OdpowiedzUsuńCiekawe opowiadanie :) czekam na dalsze rozdziały;)
OdpowiedzUsuńJejku bardzo fajny i wciągający.Czekam na dalsze historie ;)
OdpowiedzUsuńi zapraszam do mnie co prawda mój blok jest bardzo inny niż wasz ale też dopiero zaczynam ;)
Uwielbiam ! :D
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze Zaje *-*
Dawaj kolejny !
/Marysia ;3
Ejj to jest naprawde niezle!! Dobrze wam idzie!!! :)))
OdpowiedzUsuń