piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 3

Taxi przywiozło Kaitlyn pod sam dom babci.
-Dziękuje - wypowiedziała dziewczyna płacąc kierowcy.
Samochód odjechał, a ta poszła pod drzwi i zapukała. Jednak nikt nie otworzył. Uświadomiła sobie, że jej babcia na pewno jeszcze śpi. Kaitlyn postanowiła zadzwonić dzwonkiem. Po chwili drzwi otworzyły się, a w nich ujrzała swoją babcię. Przez te kilka lat, kiedy jej nie widziała, wcale się nie zmieniła. Wciąż miała takiej samej długości blond włosy oraz cerę prawie bez zmarszczek.
-Kaitlyn, co ty tutaj robisz?! – zapytała półprzytomna babcia.
-Uciekłam z domu, miałam już dosyć tego, że mama nie ma dla mnie czasu i na nic mi nie pozwala.
-Wchodź dziecko, później porozmawiamy.

Dziewczyna weszła do środka i od razu udała się do pokoju, w którym zawsze nocowała w dzieciństwie. Bardzo się zdziwiła, gdy otworzyła drzwi. Pokój zawsze wydawał jej się taki duży. Na przeciwko niej znajdowało się okno, po prawej stronie stało łózko, na którym leżało pełno poduszek, a po lewej stronie ustawiony był kredens i biurko. Kaitlyn zmęczona po podróży położyła się spać.

Rano, gdy tylko wstała zeszła na dół ujrzała swoją babcię.
-O, widzę, że już wstałaś. Siadaj do stołu zaraz podam ci śniadanie.
Kaitlyn posłusznie wykonała polecenie kobiety. Usiadła, a po chwili babcia przyniosła jej talerz pełen kanapek i usiadła obok niej. Przez moment panowała głucha cisza, którą przerwała staruszka.
-Zostawiłaś mamie jakąś widomość, że będziesz u mnie?
Kaitlyn przerwała jedzenie właśnie przypomniała sobie o liście, który miła zostawić swojej mamie. Spojrzała na babcię z przestraszoną miną.
-Zapomniałam.
-No to pięknie. Zaraz do niej zadzwonimy, pewnie się o ciebie martwi.
Kobieta wstała od stołu i podała jej telefon z wybranym numerem.
 -Babciu, a nie możesz ty do niej zadzwonić? – zapytała niepewnie dziewczyna.
-Nie, ty uciekłaś, ty się tłumacz.
Kaitlyn nacisnęła zieloną słuchawkę. Po chwili usłyszała przestraszony glos swojej mamy.
-Jest u ciebie Kaitlyn?
-Mamo to ja. Nic mi nie jest.
-Całe szczęście. Dlaczego uciekłaś z domu?
-Miałam już dosyć tych wszystkich zakazów!
-Nie idź nigdzie. Zaraz po ciebie przyjadę.
-Nie mamo, nie przyjeżdżaj. Zostaję u babci!
Kobieta wzięła słuchawkę z ręki dziewczyny.
-Witaj Jennifer, tutaj Sarah.
-Powiedz Kaitlyn, że ma się nigdzie nie ruszać, przyjadę po nią.
-Moim zdaniem dobrze będzie, jak zostanie. Ja tu jestem, nic jej nie będzie.
Jennifer chwilę się zastanawiała.
-No dobra, niech wam będzie, ale Kaitlyn ma do mnie dzwonić.
-Nie martw się, już ja tego na pewno dopilnuję.
-Muszę kończyć, do widzenia.- kobieta rozłączyła się.
Babcia spojrzała na Kaitlyn po czym uśmiechnęła się i powiedziała.
-Zgodziła się! – krzyknęła – musisz tylko od czasu do czasu do niej dzwonić.
Kaitlyn ze szczęścia zaczęła skakać. Po chwili babcia dołączyła do niej.

Następnie wspólnie postanowiły sprzątnąć po posiłku. W między czasie babcia zapytała.
-Co zamierzasz później robić?
-Pójdę się rozpakować, a później miałam zamiar odwiedzić Alice i trochę pobiegać.
-No dobrze, tylko nie wracaj za późno – kobieta uśmiechnęła się i dała Kaitlyn klucze od domu wraz z pieniędzmi. – Masz, możesz przebiegnąć się co centrum pooglądać jakieś ciuchy. Ja o dziesiątej zaczynam pracę i nie będzie mnie do wieczora.
-Dziękuje babciu.
Kaitlyn uściskała babcię i pobiegła do pokoju. Gdy się rozpakowała, przebrała się w ciuchy do biegania i wyruszyła. Tak, jak powiedziała babci pobiegła do Alice, która mieszka w bloku obok. Niestety nie było jej w domu.

Biegnąc wzdłuż ulicy Broadway przypomniała sobie sprawę z tatą. Chociaż już oddała wypracowanie stwierdziła, że i tak zapyta się babci o historię rodziny. Zamyślona wpadła na przechodnia. Oboje przewrócili się na ziemię.
-Oj, przepraszam. Niezdara ze mnie.
Kaitlyn wstała i zauważyła porozrzucane książki. Od razu zaczęła je zbierać. Człowiek, którego potrąciła, pomógł jej w tym. Kiedy już pozbierali wszystkie rzeczy z powrotem do kartonu podnieśli się na równe nogi.
-Nic nie szkodzi - powiedział chłopak po czym dodał - nazywam się Christopher Newton, ale mów na mnie Chris – podał jej rękę na przywitanie.
-Kaitlyn Johnson – dziewczyna uściskała jego dłoń i spojrzała na niego. Był nieco wyższy od niej, miał brązowe włosy, postawione na żel i piękne, brązowe oczy. – Wprowadzasz się tutaj?
-Tak właśnie zanosimy rzeczy do domu. A ty mieszkasz gdzieś tu?
-Tak jakby. Na jakiś czas przeprowadziłam się do babci, mieszka kilka domów dalej – Kaitlyn uśmiechnęła się, a Chris odwzajemnił uśmiech.
-Biegasz? – zagadnął po chwili.
-Tak
-Może szukasz towarzystwa do biegania?
-Czemu by nie. Jutro jak będę biegła mogę po ciebie przyjść.
-Ok. Muszę już iść zostało nam jeszcze parę kartonów. Do zobaczenia.
-Cześć – dziewczyna pobiegła dalej, lecz po chwili zatrzymała się, ponieważ usłyszała wołanie.
-Kaitlyn, Kaitlyn! – Chris dobiegał do niej w ręku trzymając telefon. – Dasz mi swój numer? Tak na wszelki wypadek.
Dziewczyna zapisała mu swój numer.
-Dziękuje.
-Nie ma za co – uradowana krzyknęła biegnąc przed siebie.

W drodze do domu cały czas myślała o Christopherze. Po chwili usłyszała za sobą kroki. Odwróciła się i nie mogła uwierzyć własnym oczom. Zobaczyła faceta ze swojego snu. Szybko rzuciła się w ucieczkę. Gdy usłyszała, że mężczyzna ją dogania przyśpieszyła tępa. Jednak była już za bardzo zmęczona. Tak jak w śnie skręciła w boczną alejkę i nagle ujrzała Alice!
-Alice! – uradowana podbiegła do dziewczyny.
-Kaitlyn! Co ty tutaj robisz? – dziewczyna była również szczęśliwa.
-Przyjechałam do babci. Opowiem ci wszystko, ale teraz chodźmy stąd szybko – pociągnęła koleżankę za rękę.
-Czemu? – zapytała Alice, teraz biegnąc z Kaitlyn.
-Ktoś mnie gonił.
Dziewczyny były teraz już przed blokiem Alice.  Nagle przyjaciółka zapytała
-Kaitlyn co się dzieje?
-Obiecuję, że zadzwonię do ciebie jutro i wszystko ci opowiem, ale teraz idź już do domu. Proszę.

Alice nie sprzeciwiła się Kaitlyn. Pożegnały się i każda poszła do swojego domu.
Był już wieczór, Kaitlyn siedziała umyta w salonie i oglądała telewizję.
Nagle usłyszała otwieranie drzwi. Spojrzała w ich stronę i ujrzała swoją babcię.
-Cześć babciu – powiedziała na przywitanie.
-Witaj kochanie, jak tam minął ci dzień?
- Bardzo  dobrze, mogę cię o coś zapytać?
-Pewnie, o co tylko zechcesz.
-Opowiedziała byś mi historię rodziny?
Babcia była nieco zaskoczona pytaniem wnuczki.
-Może innym razem Kaitlyn. Teraz jest już późno, chodźmy spać.

13 komentarzy:

  1. Ja też chcę mamę, którą tak łatwo przekonać ;) Z każdym rozdziałem coraz bardziej mi się podoba. Czekam na next'a x

    OdpowiedzUsuń
  2. Coraz lepiej ;) czekam na następny rozdział :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę super, chcę dalej .:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Robi się coraz ciekawiej :) Facet ze snu ? Ojojoj, czekam na next *-*

    OdpowiedzUsuń
  5. BARDZO CIEKAWE. CZEKAM NA DALSZY CIĄG :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Super opowiadanie, wreszcie jakies polskie, ktore sie dobrze czyta! :) czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawe =D czekam na następny rozdział =D

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajna rzecz i też chce taką mame to nie fair

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny ! <3 Czekam na nexta :*
    Jakby pojawił się następny napisz na asku -> ask.fm/kamila120a

    OdpowiedzUsuń